poniedziałek, 17 grudnia 2012

6.Pierwszy pocałunek.



Hej! :D Wielkie gomen za to, że tak długo nie było tej notki ale po prostu brak weny. Bardzo przepraszam i postaram się dodać następną jak najszybciej się da. Hmm.. Co sądzę o tej notce ?
No właśnie nie wiem. Nie jest chyba aż taka zła ale tak czy tak nie mogę również powiedzieć, że jest ona dobra. Proszę mnie zrozumieć, jest to moje pierwsze opowiadanie, a ja naprawdę bardzo się staram. Mam nadzieję, że choć trochę wam się spodoba ;3  


6.Pierwszy pocałunek.

Itachi;
Obudziły mnie głośne krzyki dochodzące zza ściany.
Słodki głos Deidary przerwał moją wizytę w krainie marzeń.
Dei krzyczał na Tobiego.
Wybuchnąłem śmiechem gdy usłyszałem;
-Tobii, zostaw moje spodnie i tak się w nie nie zmieścisz !
-Ale ty Deidara wyglądasz w nich tak sexi, a Tobi też chcę wyglądać sexiii..- przeciągnął ostatni wyraz.
-Tobi zostaw jee ! Są na ciebie za małe ! - ha ha ale on jest rozkoszny..
Uśmiechnąłem się i wstałem z łóżka.
Wyszedłem na korytarz i skierowałem się w stronę pokoju Deidary.
Wszedłem do środka.
-Cześć- przywitałem się najmilej jak umiałem.
-Cześć Itachi- przywitał się ze mną Dei, słodko  uśmiechając.
Odwzajemniłem uśmiech.
-A gdzie jest To..- nie dokończyłem bo dostałem olśnienia.
O Boże ! Dopiero teraz zauważyłem, że Deidara stoi prze de mną w samych bokserkach i czarnej, przydługiej  koszulce.
Pewnie jeszcze nie zdążył się przebrać.
Do tego miał rozpuszczone włosy. Cholera ! Rzucił bym się teraz na niego gdyby nie mój zdrowy rozsądek. Zarumienił się delikatnie, gdy zauważył, że się na niego patrzę.
-Tobi nie chcę mi oddać spodni- powiedział speszonym głosem, spuszczając wzrok.
-Hmm.. Choć weźmiemy mu je !- złapałem go za rękę, podchodząc do Tobiego. O Boże ! Tobi stał na końcu pokoju w czarnych, obcisłych rurkach Deidary. Gdy tylko to zobaczyliśmy wybuchnęliśmy śmiechem, nadal trzymając się za ręce.
Spodnie Deia mało na nim nie pękły, a on sam wyglądał jakby mu się chciało do łazienki. Kolana miał ugięte skierowane ku sobie.
Widok po prostu nie do opisania. Gdy tylko opanowałem śmiech, wyciągnąłem wolną rękę w stronę Tobiego.
-Tobi... Oddaj- powiedziałem spokojnym głosem.
-Nie ! Tobi nie odda, bo Tobi wygląda teraz sexi i właśnie idzie na podryw !- krzyknął głosem nie znoszącym sprzeciwu.
Tak, on często go używał. Najczęściej przy śniadaniu, kiedy staraliśmy się mu wytłumaczyć, że nie je się kromek z miodem i z szynką. Niestety nie pomogło..
-Tobi oddaj proszę- poprosił Dei.
-Nie ! Bo teraz wszystkie fajne babcie będą Tobiego , a nie Deidary !- Tak, dobrze słyszeliście. Babcie.
Nie wiem dlaczego, ale Tobi jakimś dziwnym cudem wolał kobiety po sześćdziesiątce niż dziewczyny w swoim wieku.
-Ehh.. No dobra, weź je sobie..- nagle Dei mu ustąpił.
Pewnie uznał, że nie warto się z nim dłużej kłócić.
-Jee ! Deidara jesteś super !- zaczął wydzierać się Tobi, budząc wszystkich pozostałych.
-Co tu się..- zaczął mówić zaspanym głosem Pein, właśnie wchodząc do pokoju.
-No, no Deidara schodzisz tak na śniadanie ?- kontynuował, za co dostał od Deidary w twarz poduszką, która leżała na łóżku.
-Ej a za co to? - zapytał, pocierając dłonią czoło.
- Za to, że się na mnie gapisz !
-Ale Uchicha nie dostał poduszką, a też się na ciebie gapi!- tym razem dostał poduszką ode mnie.
-Ał ! Dobra ja opuszczam to pomieszczenie, bo jak widzę ,mnie tu nie chcą..
-I dobrze widzisz !- krzyknąłem jednocześnie z Deidarą, na co Pein wystawił nam język i wyszedł trzaskając drzwiami.
-Piąteczka- skierowałem dłoń w stronę Deidary, a on przybił mi piątkę, wystawiając rząd białych ząbków.
Uśmiechnąłem się lekko i zerknąłem na zegarek.
Za 5 minut zaczynało się śniadanie.
-Dobra to my może już pójdziemy, a ty przebierzesz się w spokoju.
-Okej. Tobi wynocha zanim się rozmyślę i jednak każę Ci oddać moje spodnie- powiedział spokojnym głosem Dei na co Tobi mało nie wyleciał z jego pokoju.
-Dobra, to do zobaczenia później- pożegnał się ze mną.
-Tak, do zobaczenia- powiedziałem wychodząc z pomieszczenia.
Skierowałem się w stronę mojego pokoju.
Wchodząc do środka od razu udałem się do łazienki.
Wziąłem gorący prysznic, ubrałem się i zszedłem na śniadanie.
Po śniadaniu z powrotem wróciłem do pokoju.
Usiadłem na łóżku. Spojrzałem na swój telefon.
O, esemes od Sasuke. Co się stało, że do mnie napisał ?
O, nawet zapytał co u mnie słychać. No proszę.
Zacząłem odpisywać.
Naglę do mojego pokoju wleciał Tobi przerywając mi w pisaniu.
-Co jest ?- spytałem zirytowanym głosem. Kiedy on wreszcie nauczy się pukać ?
-Itachi ! Itachi !
- No co ?
- Za dwie minuty masz zejść na dół !
-Po co ?- zapytałem.
- Będziemy grać w prawdę i wyzwanie !- krzyknął jakby właśnie wygrał w totka.
-Bożee.. Naprawdę muszę grać z wami w to idiotyczną grę ?- spytałem.
- Tak, tak musisz. A z resztę tam będzie Deidaraaa- przeciągnął ostatni wyraz i zrobił minę jak z playboya. Yyy.. W wykonaniu Tobiego wyglądało to tak trochę..yyy.. inaczej.
- I co z tego, że on tam będzie ?- zapytałem jakby nigdy nic.
-No ty już dobrze wiesz co. Ale nie ważne. Tak czy tak zaraz masz być na dole.
-Ehhh.. No dobra, już idę.- wstałem z łóżka zrezygnowany tą całą rozmową z Tobim. Skasowałem esemesa i postanowiłem, że odpiszę później. Zszedłem na dół tak jak prosił Tobi. A nie,  nie cofnij. On mnie nie prosił. On mi kazał.
Na miejscu już wszyscy na mnie czekali. Usiadłem na przeciwko Deidary, obok Paina. Nie wiem dlaczego, mieliśmy grac akurat w jego pokoju, no ale dobra.
-No więc jak już wszyscy są to zaczynajmy- powiedział właściciel pokoju.
-Więc kto pierwszy ?- zapytał Deidara.
-Ja chcę ! Ja chcę !- zaczął wrzeszczeć Hidan.
-Okej, zaczynaj- zgodził się Pain i podał mu butelkę.
Hidan wstał, zakręcił mocno butelką i z powrotem usiadł na swoim miejscu. Wypadło na Sasoriego. O biedny chłopak. Współczuję mu. Albo nie. Nie współczuję.
- No więc Sasori, prawda czy wyzwanie ?- zapytał Hidan, perfidnie się uśmiechając.
-Yyy.. Wyzwanie. Albo nie prawda ! Tak, tak prawda.
-Eee.. Myślałem, że wybierzesz wyzwanie, no ale dobra. No więc tak..- zamyślił się chwilę.
-O już wiem! – krzyknął Hidan- Wyjaw nam wszystkim swój największy sekret !
-Eee..aam.. Bo jaa.. yy.. muszę ?- spytał już cały czerwony.
-Tak, musisz- powiedzieliśmy wszyscy na raz.
-Ale jaa..- zaczął, nabierając koloru dojrzałej śliwki, a ja od razu zacząłem słuchać uważniej.
-No dajesz Sasori- krzyknął Hidan, a my zaczęliśmy klaskać.
-No dobra już dobra, powiem. Bo ja kiedyś, a dokładnie jak miałem 15 lat to..- naglę urwał, czerwieniejąc jeszcze bardziej.
-To co? – zapytał Deidara.
-Bo, bo ja kiedyś całowałem się ze swoją babcią.
-Coo !!! – krzyknęliśmy jednocześnie.
-Ale, że tak z języczkiem ? – zapytał Hidan, ledwo opanowując śmiech.
Sasori już nic nie mówił, tylko pokiwał twierdząco głową.
-O łał- powiedziałem, naprawdę zaskoczony.
-Ale byłem wtedy mały i głupi, a to było tylko raz ! Więc nie gap się tak na mnie Uchicha- zaczął się na mnie wydzierać.
- Miałeś wtedy 15 lat, nie byłeś znowu taki mały- w mojej obronie stanął Dei.
-Ale .. yy..- zaczął się jąkać Sasori.
-No dobra, zakończmy ten temat i grajmy dalej. Może się dowiemy jeszcze parę ciekawych rzeczy- przerwał mu Pein i podał mu butelkę.
-Teraz ty- Sasori  zakręcił mocno butelką jeszcze delikatnie się rumieniąc. Wypadło na Peina.
-Prawda czy wyzwanie ?- zapytał.
-Wyzwanie- odpowiedział Pein, całkiem spokojny.
-No więc..Yyy..Wiem. Przeliż się z Hidanem.
-Co ?- wrzasnął Hidan, lekko się rumieniąc.
Ale zanim Sasori zdążył mu odpowiedzieć, Pein podszedł do niego i delikatnie go pocałował. Nie minęło dużo czasu, zanim Hidan oddał mu pocałunek. Zaczęliśmy krzyczeć ,,gorzko, gorzko” aż po chwili Pein oderwał się od niego i jeszcze raz lekko cmoknął w usta.
-Uuuuu..- chcieliśmy mu trochę dokuczyć ale on niczym nie wzruszony jakby nigdy nic wrócił na swoje miejsce i zakręcił butelką.
Wypadło na mnie. O Bożee..A miałem taką gorącą nadzieję, ze jednak na mnie nie wypadnie.
-O Itachi ! No to prawda czy wyzwanie ?- zapytał.
-Ehh.. wyzwanie- odpowiedziałem nawet się nie zastanawiając. Nie bardzo chciałem żeby Pein wyciągał tutaj moje stare brudy z przeszłości więc wybrałem wyzwanie. Nie może być tak źle prawda ?
To w końcu mój przyjaciel, nie zada mi niczego wrednego co nie ?
- Pocałuj Deidare- Cooo!!! Że co proszę! Ja mam go niby pocałować ?Niee !!! Nie ma takiej opcji ! Przecież to wszystko popsuję!!! On mnie znienawidzi !
-Słucham ?- zapytałem, nie mogąc uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałem .
-No to co słyszałeś. Pocałuj Deidare.
-Proszę ?- zapytałem jeszcze raz, mając nadzieję, że się przesłyszałem.
-Mam Ci to przeliterować ?
-Nie, nie trzeba- odpowiedziałem, zerkając na niego z chęcią mordu.
Wstałem i podszedłem do Deia. Był już cały czerwony.
Ehh.. Teraz już nie mogę się wycofać.
Kucnąłem przed nim, a on oparł się o ścianę, patrząc mi głęboko w oczy.
No dobra. Raz kozie śmierć. Lekko musnąłem jego usta, a po chwili delikatnie pocałowałem. Ku mojemu zdziwieniu oddał mi pocałunek.
Odruchowo wsunąłem mu język do ust, a on zawiesił mi ręce na szyi.
Boże, jaki on był boski. A ten pocałunek był wręcz idealny.
To był mój pierwszy pocałunek.
Wiem, wiem mam 17 lat i pierwszy raz się całuję ale do tej pory nie było w moim życiu nikogo z kim chciał bym się całować więc tego nie robiłem.
A Deidara ? On był wyjątkowy. Teraz liczył się tylko on.
Jedną ręką podpierałem się o ścianę, a drugą wplotłem w jego włosy.
Zaczął cichutko pojękiwać. Był taki słodki. Nie chciałem przerywać pocałunku ale po woli zaczęło brakować mi tchu. Zwolniłem trochę i delikatnie oderwałem się od niego, kończąc pieszczotę. Otworzył oczy i ku mojemu zaskoczeniu  delikatnie się uśmiechnął.
-Uchu, uchu ! No nieźle ! – zaczął krzyczeć Pein, na co Dei odwrócił wzrok i lekko się zarumienił.
-Aaam.. Idę się przejść- oznajmiłem, wstając z miejsca. Zanim Pein zdążył o co kol wiek zapytać, mnie nie było już w pokoju.
Jak najszybciej  skierowałem się do drzwi wyjściowych hotelu.
Szybko wyszedłem na zewnątrz i udałem się w kierunku molo.

(Mniej więcej tak ono wyglądało :D od autorki) 


Stanąłem po prawej stronie i oparłem się o drewniane barierki.
Ehh..
-Itachi, zaczekaj!- w moją stronę biegł Deidara. Bożee..Co ja mu mam teraz powiedzieć ?
- Itachi dlaczego wyszedłeś ?- zapytał, stając obok mnie.
Odwróciłem twarz w jego stronę i spojrzałem mu w oczy.
-Źle się poczułem i chciałem się przejść- skłamałem, odruchowo odwracając wzrok.
-Aha, rozumiem- westchnął głęboko – A mogę zostać tu z tobą ?- zapytał
A ja znów na niego spojrzałem.
-Jeśli chcesz- odpowiedziałem obojętnie. Tak naprawdę nie było mi to na rękę. Chciałem teraz pobyć chwilę sam ale przecież mu tego nie powiem.
-Chcę- powiedział szeptem. Przez kolejne 10 minut staliśmy obok siebie nic nie mówiąc.
-Przepraszam- przerwałem głuchą ciszę.
-Co ? Za co ?- zapytał, jakby nie wiedział o co mi chodzi.
-Przecież wiesz.
-Chodzi o ten pocałunek ?- zapytał, lecz nic mu nie odpowiedziałem. Odwróciłem tylko głowę by na niego nie patrzeć.
-Itachi, posłuchaj- położył dłoń na moim policzku i odwrócił moją głowę w swoją stronę. Teraz chcąc nie chcąc, musiałem spojrzeć mu prosto w oczy.
-Nie musisz mnie za nic przepraszać. Jakbym nie chciał żebyś mnie całował to bym cię odepchnął, a nie oddawał pocałunek- było w tym trochę racji ale ja i tak miałem poczucie winy za to, że go pocałowałem.
-Ale..- przerwał mi.
- Byłeś jedyną osobą , której bym w tym gronie nie odtrącił.
-Ale ja..
-Jesteś jedyną osobą nie tylko tutaj ale i na całym świecie, której pozwoliłbym się pocałować- zatkało mnie. Po prostu mnie zatkało.
To jest jakiś żart ? czy ja się przesłyszałem czy on naprawdę powiedział, że tylko mi dał by się pocałować ?
-Proszę tylko nie gniewaj się na mnie za to co za chwilę zrobię- Co ? O co mu chodziło ?
- Co? O co ci..- nie dokończyłem bo mnie pocałował. Boże on mnie naprawdę pocałował ! Nie zastanawiając się dłużej oddałem mu pocałunek, nie do końca świadomy tego co robię. Po chwili wsunąłem mu język do ust. Zacząłem pieścić nim jego podniebienie już drugi raz tego dnia.
Położył ręce na moich barkach, a ja objąłem go czule w tali.
Zaczął cichutko mruczeć gdy przysunąłem go bliżej siebie.
W tej chwili nie mogłem uwierzyć we własne szczęście.
Chciałem by ktoś teraz zatrzymał czas, by zrobił zdjęcie i umieścił nas na czarno-białej fotografii. By ta chwila trwała wiecznie ale niestety to nie możliwe bo nic nigdy nie trwa wiecznie i nie ważne jak bardzo byśmy tego chcieli. Po chwili oderwałem się od niego, a on popatrzył mi głęboko w oczy.
-Itachi ja..
-Hej ! Jesteście tam ?- znienawidzony głos Sasoriego przerwał jego wyznanie. Bo jak mi się zdawało właśnie chciał mi powiedzieć coś bardzo ważnego.
-Cholera- szepnąłem, puszczając Deia.
- No chodźcie już, zaraz będzie kolacja- podbiegł do nas Sasori.
- Dobrze, idź już. Zaraz cię dogonimy- zaproponował Dei.
-Nie, nie. Poczekam. Mów szybko co masz mówić i chodźcie.
-Cholera ! Nie widzisz, że on chce mi coś powiedzieć !?- już dłużej nie  wytrzymałem i po prostu wybuchłem.
-Dobra, nie krzycz. Powie ci później teraz chodźcie na kolację- Sasori jak zwykle był w stanie zrobić wszystko, bym nie zbliżył się do Deia bardziej niż on. W sumie to go rozumiem. Deidara był ideałem. Gdybym był na jego miejscu też pewnie bym się tak zachowywał..
 -Dobra Itachi chodź. Powiem ci jutro- powiedział już całkiem zrezygnowany Dei.
-Dobra, chodźmy- zgodziłem się, nie mając zamiaru dłużej się z nim kłócić.
-No to chodźmy !- krzyknął, zadowolony z siebie Sasori, a my tylko westchnęliśmy i poszliśmy za nim.
Po jakiś 5 minutach byliśmy już z powrotem w hotelu.
Od razu skierowałem się na górę do swojego pokoju.
-Itachi, a kolacja ?- spytał Dei kierując się w stronę jadalni.
-Straciłem apetyt. Powiedź wszystkim, że jestem u siebie dobrze?
-Dobrze.  Ale zobaczymy się jutro tak ?- zapytał, jakby to nie było oczywiste.
-Tak, dobranoc.
-Dobranoc- pożegnał się ze mną, delikatnie uśmiechając.
Odwróciłem się, kierując  w stronę schodów. Już miałem na nie wchodzić, gdy usłyszałem za sobą głos Deidary.
-Itachi, zaczekaj!
-Tak?- spytałem, a on naglę do mnie podbiegł.
-Śpij dobrze- położył mi rękę na ramieniu i cmoknął w policzek.
Nie wiem dlaczego ale znów mnie zatkało.
-Miłych snów- szepnął, prawie nie słyszalnie. Uśmiechnął się do mnie czule ale zanim zdążyłem mu co kol wiek odpowiedzieć już go nie było.
-Ehh..- westchnąłem tylko i dotknąłem ręką policzka, w który mnie pocałował. Stałem tak przez chwilę, aż w końcu się ocknąłem.
Odwróciłem się na pięcie i wszedłem na górę po schodach.
W mgnieniu oka znalazłem się w swoim pokoju.
Pierwsze co zrobiłem po wejściu do pokoju to to, że walnąłem się na łóżko.
Zamknąłem oczy i delikatnie się uśmiechnąłem.
Zacząłem powoli zasypiać lecz zbudził mnie mój telefon.
Wstałem i odebrałem komórkę. Dzwonił Sasuke.
-Cześć braciszku co tam u ciebie? – usłyszałem głos swojego młodszego brata.
-Cześć Sasuke. Dobrze, a u ciebie ?
-Też. Dlaczego nie odpisałeś ? Byłeś aż tak bardzo zajęty, że nawet nie znalazłeś chwili by odpisać na esemesa bratu co ?- zażartował Sasuke, a ja usiadłem na łóżku.
-Ahh.. Ten esemes ! Całkiem o nim zapomniałem. Przepraszam ale dużo się ostatnio u mnie działo..- westchnąłem przypominając sobie dzisiejszy dzień.
- A co konkretnie ?- zapytał, dociekliwym głosem.
-Ehh.. Poznałem kogoś..
-Oo.. To super ! Jakąś fajną laskę ?
-Hmm.. Można tak powiedzieć..- nie wiem czy można nazwać Deidare fajną laską no ale dobra..
-No to nieźle braciszku ! Opisz ją ? Ładna jakaś ?- zadawał coraz więcej pytań.
-Tak i to baaardzo- odpowiadałem znudzonym głosem.
-Blondyna ?
-Tak, z niebieskimi oczami- odpowiadając na jego pytania, miałem w głowie obraz blondyna.
-Itachi ! Zaskakujesz mnie ! No to świetnie ! Kiedy mi ją przedstawisz ?
-Yyy.. No nie wiem, zobaczy się. Kiedyś na pewno.
-No dobra, dobra. Trzymam cię za słowo.
-Tak.. Słuchaj młody ja już  muszę kończyć, zadzwonię do ciebie jutro okej ?- zapytałem, wpatrując się w ocean w tle mojego balkonu.
-Okej, okej. Czekam na twój telefon. Do usłyszenia.
-Tak, tak. Pa- pożegnałem się z bratem, naciskając czerwoną słuchawkę.
Położyłem komórkę na szafce, a sam wyszedłem na balkon.
Zimny powiew wiatru porwał w tan moje włosy.
Zamknąłem na chwilę oczy i zacząłem wsłuchiwać się w szum oceanu.
Nie zapomnę dzisiejszego dnia, choćby  nie wiem co by się działo.
Było świetnie. Tylko nie wiem co ja powiem Sasuke gdy już wrócimy do domu.
Nazwanie Deidary blondynką z niebieskimi oczami nie było chyba dobrym pomysłem.