2.Nazywam się
Deidara.
Itachi:
Budzik zadzwonił bardzo wcześnie rano.
To dziś wyjeżdżamy z chłopakami nad morzę.
Wstałem z wyra, nawet go nie ścieląc udałem się do łazienki. Umyłem się, ubrałem i zszedłem na śniadanie.
Gdy zjadłem wziąłem plecak i wyszedłem przed dom aby poczekać tam na Peina, z którym miałem iść na peron.
Zapewne reszta już tam była. Po chwili przyszedł i razem udaliśmy się w stronę ustalonego miejsca. Po jakiś 15 minutach byliśmy na miejscu. Tak jak myślałem nasza ekipa już tam na nas czekała.
-Cześć wszystkim – przywitałem się z chłopakami.
-Cześć Itachi, cześć Pein – powiedzieli jednocześnie. Normalnie jak w przedszkolu.
-Strzałeczka – powiedział Pein wsiadając do pociągu, który właśnie przyjechał. Bez słowa udaliśmy się za nim. Weszliśmy do 10-osobowego przedziału. Zajęliśmy miejsca i spokojnie czekaliśmy na odjazd pociągu.
Naglę zauważyliśmy za oknem biegnącego w naszą stronę blondyna. Chłopak płakał i najwyraźniej chciał zdążyć na pociąg.
Za nim biegł wysoki mężczyzna o kruczoczarnych włosach. Łaskawy maszynista zaczekał na niego chwilę i blondyn w mgnieniu oka znalazł się w pociągu, zostawiając na peronie swojego kolegę przed, którym najwyraźniej chciał uciec. Chłopak otarł ręką łzy i wszedł akurat do naszego przedziału.
- H-hej- powiedział niepewnie -Mogę się do was przysiąść ?-zapytał.
- Jasne, siadaj- powiedział Pein, uśmiechając się do niego.
Blondyn usiadł akurat obok mnie. Jechaliśmy w ośmiu, a przedział był 10-osobowy więc mieliśmy jeszcze dwa wolne miejsca.
- Jestem Deidara- przerwał głuchą ciszę. Jak ładnie. Nie no o czym ja myślę? Zaczęliśmy się po kolei przedstawiać.
-Możemy Ci mówić Dei?- zapytał Hidan, szczerząc do niego ząbki.
-Tak jasne- odpowiedział z lekkim uśmiechem.
- No to dokąd jedziesz Dei?- pytał dalej Hidan.
-Hmm, jeszcze nie wiem. Oby jak najdalej z tond- gdy to powiedział naglę posmutniał. Spuścił głowę i odwrócił wzrok, a do oczu napłynęły mu łzy, które z trudem powstrzymywał.
Naglę Pein popatrzył na nas podejrzliwie. Od razu wiedzieliśmy o co mu chodzi. Pokiwaliśmy głowami na znak, że się zgadzamy.
- No to może pojedziesz z nami co?- zapytałem, uśmiechając się do niego. Nie wiem czemu ale bardzo zależało mi na tym by się zgodził.
-Nie raczej nie. Nie chcę wam przeszkadzać i w ogóle wolałbym te kilka dni pobyć teraz sam.
-Nie będziesz nam przeszkadzał, będzie fajnie zobaczysz-nalegał Kisame.
-No nie wiem.
-Prosiiimyy- przeciągnęliśmy jednocześnie.
-Heh no dobra- zgodził się, a ja jakoś od ruchowo się uśmiechnąłem.
-Jeee! I znowu powiększyła nam się ekipa!- zaczął drzeć się Tobi na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Budzik zadzwonił bardzo wcześnie rano.
To dziś wyjeżdżamy z chłopakami nad morzę.
Wstałem z wyra, nawet go nie ścieląc udałem się do łazienki. Umyłem się, ubrałem i zszedłem na śniadanie.
Gdy zjadłem wziąłem plecak i wyszedłem przed dom aby poczekać tam na Peina, z którym miałem iść na peron.
Zapewne reszta już tam była. Po chwili przyszedł i razem udaliśmy się w stronę ustalonego miejsca. Po jakiś 15 minutach byliśmy na miejscu. Tak jak myślałem nasza ekipa już tam na nas czekała.
-Cześć wszystkim – przywitałem się z chłopakami.
-Cześć Itachi, cześć Pein – powiedzieli jednocześnie. Normalnie jak w przedszkolu.
-Strzałeczka – powiedział Pein wsiadając do pociągu, który właśnie przyjechał. Bez słowa udaliśmy się za nim. Weszliśmy do 10-osobowego przedziału. Zajęliśmy miejsca i spokojnie czekaliśmy na odjazd pociągu.
Naglę zauważyliśmy za oknem biegnącego w naszą stronę blondyna. Chłopak płakał i najwyraźniej chciał zdążyć na pociąg.
Za nim biegł wysoki mężczyzna o kruczoczarnych włosach. Łaskawy maszynista zaczekał na niego chwilę i blondyn w mgnieniu oka znalazł się w pociągu, zostawiając na peronie swojego kolegę przed, którym najwyraźniej chciał uciec. Chłopak otarł ręką łzy i wszedł akurat do naszego przedziału.
- H-hej- powiedział niepewnie -Mogę się do was przysiąść ?-zapytał.
- Jasne, siadaj- powiedział Pein, uśmiechając się do niego.
Blondyn usiadł akurat obok mnie. Jechaliśmy w ośmiu, a przedział był 10-osobowy więc mieliśmy jeszcze dwa wolne miejsca.
- Jestem Deidara- przerwał głuchą ciszę. Jak ładnie. Nie no o czym ja myślę? Zaczęliśmy się po kolei przedstawiać.
-Możemy Ci mówić Dei?- zapytał Hidan, szczerząc do niego ząbki.
-Tak jasne- odpowiedział z lekkim uśmiechem.
- No to dokąd jedziesz Dei?- pytał dalej Hidan.
-Hmm, jeszcze nie wiem. Oby jak najdalej z tond- gdy to powiedział naglę posmutniał. Spuścił głowę i odwrócił wzrok, a do oczu napłynęły mu łzy, które z trudem powstrzymywał.
Naglę Pein popatrzył na nas podejrzliwie. Od razu wiedzieliśmy o co mu chodzi. Pokiwaliśmy głowami na znak, że się zgadzamy.
- No to może pojedziesz z nami co?- zapytałem, uśmiechając się do niego. Nie wiem czemu ale bardzo zależało mi na tym by się zgodził.
-Nie raczej nie. Nie chcę wam przeszkadzać i w ogóle wolałbym te kilka dni pobyć teraz sam.
-Nie będziesz nam przeszkadzał, będzie fajnie zobaczysz-nalegał Kisame.
-No nie wiem.
-Prosiiimyy- przeciągnęliśmy jednocześnie.
-Heh no dobra- zgodził się, a ja jakoś od ruchowo się uśmiechnąłem.
-Jeee! I znowu powiększyła nam się ekipa!- zaczął drzeć się Tobi na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Hmm, co raz
bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że te wakacje będą wyjątkowe. Dlaczego?
Dalej nie wiem do końca, ale wszystko wskazuje na to, że tak będzie. A gdy
Deidara uśmiechnął się do mnie, lekko się rumieniąc zdałem sobie sprawę, że te
wakacje na pewno będą inne niż te dotychczas. Dlaczego?
Bo jest tu Deidara z twarzą anioła.
Bo jest tu Deidara z twarzą anioła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz