3.On nie ma prawa
mi się podobać.
Itachi;
Kolejne godziny
zleciały nam bardzo szybko.
Gadaliśmy, wygłupialiśmy się i ogólnie staraliśmy się lepiej poznać naszego nowego kolegę. Ale najważniejsze w tym wszystkim było to, że Deidara nie musiał się już powstrzymywać od łez.
No chyba, że wtedy gdy Tobi opowiadał kawały, a był w tym naprawdę dobry.
Nie wiem dlaczego ale mnie to bardzo satysfakcjonowało.
Myślę, że pomogliśmy mu zapomnieć o tym całym zdarzeniu, któro miało miejsce dziś rano. Dei teraz często się uśmiechał. Szczególnie do mnie. Ale nie wiem dlaczego jak tylko się na niego popatrzyłem odwracał wzrok, lekko się rumieniąc. Wydawał się bardzo sympatyczny. A poza tym był nieziemsko śliczny. Piękne, duże oczy niczym bezchmurne niebo. Długie, blond włosy i grzywka zasłaniająca mu jedno oko. Nie wiele niższy ode mnie ale jednak niższy i o wiele szczuplejszy. Delikatne rysy twarzy, jasna twarzyczka i jasno różowe usteczka. Z wyglądu przypominał anioła. Był po prostu idealny. I nie tylko ja to zauważyłem.
Sasori gapił się na niego nieustannie. Wkurzało mnie to.
Mimo tego, że to mój przyjaciel wpierdolił bym mu teraz z przyjemnością. Dlaczego? Znów to pytanie.. No nie wiem. Może jestem zazdrosny? Nie to nie to. Na pewno nie. A może jednak?
Myślę, że..
-Itachi..- słodki głos Deidary przerwał moje rozmyślenia. No proszę pamięta moje imię -Wysiadamy.. -faktycznie byliśmy już na miejscu.
Podoba mi się. Tyle zdołałem wywnioskować w drodze do hotelu. Przyjechaliśmy dość późno więc szybko zjedliśmy kolację i poszliśmy do swoich pokoi położyć się spać.
207.. 208.. 209.. I jest pokój 210.. Wszedłem do środka.
Pokój był nawet ładny.
Jasną, drewnianą podłogę dopełniały ciemno żółte ściany.
Biały dywan podkreślał urok pokoju, w którym znajdowało się dwuosobowe łóżko, duża szafa, średniej wielkości stolik z krzesłami, kilka półek i plazmowy telewizor. Po lewej stronie znajdowały się jasne drzwi, zapewne do łazienki.
Lecz największe wrażenie robił duży balkon z widokiem na morzę.
Położyłem plecak obok łóżka, a sam udałem się do łazienki.
Umyłem się, przebrałem i od razu po wyjściu z łazienki położyłem się na swoim nowym łóżeczku.
Byłem zmęczony ale jednak nie mogłem zasnąć.
Ciągle myślałem o blondynie.
Czy ja mam u niego jakiekolwiek szansę?
On nie ma prawa mi się podobać !
Ale jednak tak był, podobał mi się. I to cholernie.
Miał w sobie coś takiego… coś co przyciągało.. Nie mogłem przestać o nim myśleć. Był tak blisko mnie, a jednak tak daleko.
Nie miałem prawa go dotykać, ale tak bardzo tego chciałem..
Chciałem poczuć jego zapach i na zawsze go zapamiętać.
Zatopić się w tych błękitnych oczach. Choć nie.. Ja już się w nich utopiłem. Chciałem poczuć jego ciepły oddech na swoim ciele, poczuć przyśpieszone bicie serca i już na zawsze..
- Itachi..- usłyszałem cichy szept, a do środka wszedł Pein.
-Jeszcze nie śpisz ? Kładź się bo jutro nie wstaniesz- kontynuował mój przyjaciel.
- Tak wiem, już się kładę.
- Chciałem ci tylko przypomnieć, że jutro idziemy na plażę, a śniadanie jest o 9;00.
- A Deidara też idzie ? – zapytałem niby obojętnie.
- Hmm no jak będzie chciał, a co ?- zapytał podejrzliwie Pein, głupio się uśmiechając.
- A nic, tak pytam.
- Yhmm jasne – powiedział sarkastycznie Pein, szczerząc się jeszcze bardziej.
- No tak ! – niemal krzyknąłem, robiąc minę dziecka gdy się na kogoś obraża.
- No przecież widziałem jak na niego patrzysz ! Mnie nie oszukasz, za dobrze cie znam – miał rację znał mnie zbyt długo i zbyt dobrze by nie wiedział kiedy kłamie.
-Eee no ja.. yyy..
-No co teraz nie chcesz przyznać, że Ci się podoba ?
-Peeein ! – krzyknąłem rzucając w niego poduszką. Dostał centralnie w mordę. I teraz na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- O ty.. – Pein popatrzył na mnie z chęcią mordu. I rzucił we mnie poduszką, którą dostałem w łeb.
- Ty mała cholero jak ja ci przypierdolę tą poduszką…
-Też cię kocham.. Dobranoc !- powiedział Pein szczerząc ząbki. Szybko zamknął drzwi unikając lecącej w niego poduszki.
Hehh.. co za dziecko.. Gdy wszedł odruchowo się uśmiechnąłem.
Opadłem na łóżko, przykrywając się kołdrą.
Deidara..
Na czym to ja skończyłem ? A no tak…
Jeszcze bardzo długo o nim myślałem.
Zasnąłem w końcu, myśląc o blondynie…
Gadaliśmy, wygłupialiśmy się i ogólnie staraliśmy się lepiej poznać naszego nowego kolegę. Ale najważniejsze w tym wszystkim było to, że Deidara nie musiał się już powstrzymywać od łez.
No chyba, że wtedy gdy Tobi opowiadał kawały, a był w tym naprawdę dobry.
Nie wiem dlaczego ale mnie to bardzo satysfakcjonowało.
Myślę, że pomogliśmy mu zapomnieć o tym całym zdarzeniu, któro miało miejsce dziś rano. Dei teraz często się uśmiechał. Szczególnie do mnie. Ale nie wiem dlaczego jak tylko się na niego popatrzyłem odwracał wzrok, lekko się rumieniąc. Wydawał się bardzo sympatyczny. A poza tym był nieziemsko śliczny. Piękne, duże oczy niczym bezchmurne niebo. Długie, blond włosy i grzywka zasłaniająca mu jedno oko. Nie wiele niższy ode mnie ale jednak niższy i o wiele szczuplejszy. Delikatne rysy twarzy, jasna twarzyczka i jasno różowe usteczka. Z wyglądu przypominał anioła. Był po prostu idealny. I nie tylko ja to zauważyłem.
Sasori gapił się na niego nieustannie. Wkurzało mnie to.
Mimo tego, że to mój przyjaciel wpierdolił bym mu teraz z przyjemnością. Dlaczego? Znów to pytanie.. No nie wiem. Może jestem zazdrosny? Nie to nie to. Na pewno nie. A może jednak?
Myślę, że..
-Itachi..- słodki głos Deidary przerwał moje rozmyślenia. No proszę pamięta moje imię -Wysiadamy.. -faktycznie byliśmy już na miejscu.
Podoba mi się. Tyle zdołałem wywnioskować w drodze do hotelu. Przyjechaliśmy dość późno więc szybko zjedliśmy kolację i poszliśmy do swoich pokoi położyć się spać.
207.. 208.. 209.. I jest pokój 210.. Wszedłem do środka.
Pokój był nawet ładny.
Jasną, drewnianą podłogę dopełniały ciemno żółte ściany.
Biały dywan podkreślał urok pokoju, w którym znajdowało się dwuosobowe łóżko, duża szafa, średniej wielkości stolik z krzesłami, kilka półek i plazmowy telewizor. Po lewej stronie znajdowały się jasne drzwi, zapewne do łazienki.
Lecz największe wrażenie robił duży balkon z widokiem na morzę.
Położyłem plecak obok łóżka, a sam udałem się do łazienki.
Umyłem się, przebrałem i od razu po wyjściu z łazienki położyłem się na swoim nowym łóżeczku.
Byłem zmęczony ale jednak nie mogłem zasnąć.
Ciągle myślałem o blondynie.
Czy ja mam u niego jakiekolwiek szansę?
On nie ma prawa mi się podobać !
Ale jednak tak był, podobał mi się. I to cholernie.
Miał w sobie coś takiego… coś co przyciągało.. Nie mogłem przestać o nim myśleć. Był tak blisko mnie, a jednak tak daleko.
Nie miałem prawa go dotykać, ale tak bardzo tego chciałem..
Chciałem poczuć jego zapach i na zawsze go zapamiętać.
Zatopić się w tych błękitnych oczach. Choć nie.. Ja już się w nich utopiłem. Chciałem poczuć jego ciepły oddech na swoim ciele, poczuć przyśpieszone bicie serca i już na zawsze..
- Itachi..- usłyszałem cichy szept, a do środka wszedł Pein.
-Jeszcze nie śpisz ? Kładź się bo jutro nie wstaniesz- kontynuował mój przyjaciel.
- Tak wiem, już się kładę.
- Chciałem ci tylko przypomnieć, że jutro idziemy na plażę, a śniadanie jest o 9;00.
- A Deidara też idzie ? – zapytałem niby obojętnie.
- Hmm no jak będzie chciał, a co ?- zapytał podejrzliwie Pein, głupio się uśmiechając.
- A nic, tak pytam.
- Yhmm jasne – powiedział sarkastycznie Pein, szczerząc się jeszcze bardziej.
- No tak ! – niemal krzyknąłem, robiąc minę dziecka gdy się na kogoś obraża.
- No przecież widziałem jak na niego patrzysz ! Mnie nie oszukasz, za dobrze cie znam – miał rację znał mnie zbyt długo i zbyt dobrze by nie wiedział kiedy kłamie.
-Eee no ja.. yyy..
-No co teraz nie chcesz przyznać, że Ci się podoba ?
-Peeein ! – krzyknąłem rzucając w niego poduszką. Dostał centralnie w mordę. I teraz na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- O ty.. – Pein popatrzył na mnie z chęcią mordu. I rzucił we mnie poduszką, którą dostałem w łeb.
- Ty mała cholero jak ja ci przypierdolę tą poduszką…
-Też cię kocham.. Dobranoc !- powiedział Pein szczerząc ząbki. Szybko zamknął drzwi unikając lecącej w niego poduszki.
Hehh.. co za dziecko.. Gdy wszedł odruchowo się uśmiechnąłem.
Opadłem na łóżko, przykrywając się kołdrą.
Deidara..
Na czym to ja skończyłem ? A no tak…
Jeszcze bardzo długo o nim myślałem.
Zasnąłem w końcu, myśląc o blondynie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz