4.Cieszę się, że się z tobą zgubiłem.
Itachi;
Obudziłem się dzisiaj w niesamowicie dobrym humorze. Gdy tylko otworzyłem
oczy przypomniał mi się mój wczorajszy sen, w którym uczestniczył Deidara. Na
samą myśl się uśmiechnąłem.
Ale mniejsza o to. Wstałem i od razu udałem się do łazienki, nie tracąc więcej czasu. Umyłem się, przebrałem i zszedłem na śniadanie. Wszyscy już tam na mnie czekali.
No proszę ! Nawet nie zaczęli jeść beze mnie. O jak miło.
-Cześć -przywitałem się, siadając obok Deidary.
Znów lekko się zarumienił gdy tylko na niego popatrzyłem.
Znowu ? Dlaczego ? Hehh.. to kolejne pytanie, na któro nie potrafię sobie odpowiedzieć.
-No nareszcie jesteś! Czekaliśmy na ciebie! Jesteśmy już głodni!- zaczął krzyczeć Sasori z pretensją w głosie. O proszę ! Jaki on się nagle niemiły dla mnie zrobił. No proszę.. Pewnie też zauważył reakcję Deidary gdy tylko przyszedłem. No i dobrze !
Teraz trzeba mu jakoś odpyskować żeby zaimponować blond ślicznotce.
-No to jedź, a nie gadaj. A zresztą ja ci czekać nie kazałem.
I skoro jesteś taki głodny to dlaczego nie jesz tylko wdajesz się w jakieś bezsensowne dyskusję zemną co ?- powiedziałem z wielkim spokojem na twarzy, nawet na niego nie spoglądając.
Wszyscy oprócz Sasoriego wybuchnęli na to śmiechem.
Dei uśmiechnął się do mnie słodko, a następnie spuścił głowę i zaczął jeść, dalej lekko się uśmiechając. Ha ! 1;0 dla mnie !
Bez słowa zaczęliśmy jeść. Po śniadaniu wróciliśmy do pokoi spakować potrzebne rzeczy na plażę.
Po jakiś 15 minutach staliśmy już przed wyjściem z hotelu.
Pogoda była wprost idealna.
Udaliśmy się w stronę plaży. Co chwila zerkałem na Deidarę.
Naglę nasze spojrzenia się spotkały na co i ja i on odwróciliśmy wzrok lekko się rumieniąc. Na miejscu rozłożyliśmy koce i wszyscy oprócz mnie od razu pobiegli w stronę wody. Dlaczego ja nie ?
Jakoś nie miałem dziś ochoty. Wolałem się poopalać niż pływać w zimnej wodzie. Heh.. Słońce, woda, kumple, anioł przy boku, no po prostu raj. A jak on wyglądał w krótkich szortach..
Boże, nie wiem jakim cudem powstrzymałem się od tego by się teraz na niego nie rzucić.. Jak na taką kruszynkę miał nieźle wyrzeźbione ciało. Był bardzo szczupły. Płaski brzuszek, lekko opalona skóra i te długie blond włosy.. On jest po prostu..
-Hej, mogę się przysiąść ?- nieśmiało zapytał Deidara, znów przerywając moje myśli.
-Tak jasne siadaj- uśmiechnął się do mnie siadając obok.
- Dlaczego już z nimi nie pływasz ?- zapytałem ciekawy tego dlaczego do mnie przyszedł.
Praktycznie my się w ogóle nie znamy a jednak..
- Hmm.. Bo wolę posiedzieć tu z tobą zamiast pływać tam z nimi- zamurowało mnie gdy to powiedział.
Ale mniejsza o to. Wstałem i od razu udałem się do łazienki, nie tracąc więcej czasu. Umyłem się, przebrałem i zszedłem na śniadanie. Wszyscy już tam na mnie czekali.
No proszę ! Nawet nie zaczęli jeść beze mnie. O jak miło.
-Cześć -przywitałem się, siadając obok Deidary.
Znów lekko się zarumienił gdy tylko na niego popatrzyłem.
Znowu ? Dlaczego ? Hehh.. to kolejne pytanie, na któro nie potrafię sobie odpowiedzieć.
-No nareszcie jesteś! Czekaliśmy na ciebie! Jesteśmy już głodni!- zaczął krzyczeć Sasori z pretensją w głosie. O proszę ! Jaki on się nagle niemiły dla mnie zrobił. No proszę.. Pewnie też zauważył reakcję Deidary gdy tylko przyszedłem. No i dobrze !
Teraz trzeba mu jakoś odpyskować żeby zaimponować blond ślicznotce.
-No to jedź, a nie gadaj. A zresztą ja ci czekać nie kazałem.
I skoro jesteś taki głodny to dlaczego nie jesz tylko wdajesz się w jakieś bezsensowne dyskusję zemną co ?- powiedziałem z wielkim spokojem na twarzy, nawet na niego nie spoglądając.
Wszyscy oprócz Sasoriego wybuchnęli na to śmiechem.
Dei uśmiechnął się do mnie słodko, a następnie spuścił głowę i zaczął jeść, dalej lekko się uśmiechając. Ha ! 1;0 dla mnie !
Bez słowa zaczęliśmy jeść. Po śniadaniu wróciliśmy do pokoi spakować potrzebne rzeczy na plażę.
Po jakiś 15 minutach staliśmy już przed wyjściem z hotelu.
Pogoda była wprost idealna.
Udaliśmy się w stronę plaży. Co chwila zerkałem na Deidarę.
Naglę nasze spojrzenia się spotkały na co i ja i on odwróciliśmy wzrok lekko się rumieniąc. Na miejscu rozłożyliśmy koce i wszyscy oprócz mnie od razu pobiegli w stronę wody. Dlaczego ja nie ?
Jakoś nie miałem dziś ochoty. Wolałem się poopalać niż pływać w zimnej wodzie. Heh.. Słońce, woda, kumple, anioł przy boku, no po prostu raj. A jak on wyglądał w krótkich szortach..
Boże, nie wiem jakim cudem powstrzymałem się od tego by się teraz na niego nie rzucić.. Jak na taką kruszynkę miał nieźle wyrzeźbione ciało. Był bardzo szczupły. Płaski brzuszek, lekko opalona skóra i te długie blond włosy.. On jest po prostu..
-Hej, mogę się przysiąść ?- nieśmiało zapytał Deidara, znów przerywając moje myśli.
-Tak jasne siadaj- uśmiechnął się do mnie siadając obok.
- Dlaczego już z nimi nie pływasz ?- zapytałem ciekawy tego dlaczego do mnie przyszedł.
Praktycznie my się w ogóle nie znamy a jednak..
- Hmm.. Bo wolę posiedzieć tu z tobą zamiast pływać tam z nimi- zamurowało mnie gdy to powiedział.
Czy naprawdę blond anioł woli spędzać czas zemną ?
- Czyli mogę uznać, że mnie lubisz tak ? – zapytałem z uśmiechem.
- Bardzo- nie wieżę ! po prostu nie wieżę ! Dlaczego akurat mnie ? Dlaczego nie Sasoriego ? Dlaczego on w ogóle…
- Itachi..- zaczął niepewnie mój towarzysz. – Przejdziemy się ?
- Hmm.. Okej choć- zgodziłem się tym samym wstając z ręcznika. Sasori zauważył nas idących w kierunku molo i chyba by do nas podbiegł gdyby nie Pein. Przytrzymał go za ramię i uśmiechnął się do mnie pokazując ręką żebyśmy szli dalej. Wiedział, że mi na nim zależy. Jednak Pein się do czegoś przydaję.
Przez chwilę szliśmy w milczeniu aż naglę Dei zapytał.
-Itachi lubisz mnie ?- z kąt takie pytanie ? Myślałem, że wie, że mi się podoba.. A może jednak tylko mi się tak wydawało ?
-Tak i to bardzo.
-Bardzo ?-zapytał zdziwiony.
-Yhmm.. A dlaczego pytasz ?
-Yyyy.. Tak tylko..
-Aha rozumiem.
-Hmm.. Twój ulubiony kolor?- zapytał naglę. Popatrzyłem na niego podejrzliwie, a on uśmiechnął się słodko, szczerząc białe ząbki. Zacząłem się śmiać.
-Ej no co ?- zapytał robiąc minę obrażonego dziecka, któro nie dostało tego co chciało. Zacząłem śmiać się jeszcze bardziej.
-Itachi no.. przestań już! – krzyknął, po chwili sam zaczynając się śmiać . Rozmawialiśmy tak jeszcze bardzo długo idąc przed siebie. Często się uśmiechał i równie często wybuchał śmiechem. Od czasu do czasu lekko się rumienił. Słodki był.
I chyba przegadalibyśmy ta cały dzień gdyby nie zaczęło się ściemniać.
-Dei może wracajmy już ?
-Hmm.. No dobra, ale jak obiecasz, że to jeszcze kiedyś powtórzymy.
-Kiedy tylko będziesz chciał ale teraz wracajmy już – powiedziałem uśmiechając się do niego. Odwzajemnił uśmiech i pokiwał główką.
-Amm.. Itachi a którędy to? – zadał pytanie, na któro znów nie potrafiłem odpowiedzieć.
-Eee.. Tam ! Albo nie tam..Yyy albo..
-Itachi ?
-Co ?
-Zgubiliśmy się prawda?
-Yyy jeśli to, że nie wiem którędy mamy wrócić do hotelu można nazwać zgubieniem się to tak..- Zaczął się śmiać, a ja poważnie zacząłem się zastanawiać jak mamy wrócić do domu.
-Zimno mi..- powiedział oplatając się rękami. Od razu zdjąłem koszulkę, którą miałem na sobie i podałem mu. W sumie to mu się nie dziwię. Zrobiło się teraz dość chłodno, a on był w samych kąpielówkach.
-Ale nie mogę tego wziąć.
-A to niby dlaczego?- zapytałem unosząc jedną brew wyżej.
-No bo w tedy tobie będzie zimno- oo jaki on słodki..
-Poradzę sobie, no weź.
-Ale na pewno?- zapytał by się upewnić.
-Tak, na pewno- powiedziałem uśmiechając się do niego.
W końcu wziął.
-Dziękuję- szepnął zmysłowo i pocałował mnie szybko w policzek.
Czy ja śnię ? Ja jestem w niebie tak ? Niee ? To niby jakim cudem właśnie przed chwilą pocałował mnie anioł skoro nie jestem w niebie co? Zarumieniłem się delikatnie, odruchowo dotykając ręką policzka, w który mnie pocałował.
- Czyli mogę uznać, że mnie lubisz tak ? – zapytałem z uśmiechem.
- Bardzo- nie wieżę ! po prostu nie wieżę ! Dlaczego akurat mnie ? Dlaczego nie Sasoriego ? Dlaczego on w ogóle…
- Itachi..- zaczął niepewnie mój towarzysz. – Przejdziemy się ?
- Hmm.. Okej choć- zgodziłem się tym samym wstając z ręcznika. Sasori zauważył nas idących w kierunku molo i chyba by do nas podbiegł gdyby nie Pein. Przytrzymał go za ramię i uśmiechnął się do mnie pokazując ręką żebyśmy szli dalej. Wiedział, że mi na nim zależy. Jednak Pein się do czegoś przydaję.
Przez chwilę szliśmy w milczeniu aż naglę Dei zapytał.
-Itachi lubisz mnie ?- z kąt takie pytanie ? Myślałem, że wie, że mi się podoba.. A może jednak tylko mi się tak wydawało ?
-Tak i to bardzo.
-Bardzo ?-zapytał zdziwiony.
-Yhmm.. A dlaczego pytasz ?
-Yyyy.. Tak tylko..
-Aha rozumiem.
-Hmm.. Twój ulubiony kolor?- zapytał naglę. Popatrzyłem na niego podejrzliwie, a on uśmiechnął się słodko, szczerząc białe ząbki. Zacząłem się śmiać.
-Ej no co ?- zapytał robiąc minę obrażonego dziecka, któro nie dostało tego co chciało. Zacząłem śmiać się jeszcze bardziej.
-Itachi no.. przestań już! – krzyknął, po chwili sam zaczynając się śmiać . Rozmawialiśmy tak jeszcze bardzo długo idąc przed siebie. Często się uśmiechał i równie często wybuchał śmiechem. Od czasu do czasu lekko się rumienił. Słodki był.
I chyba przegadalibyśmy ta cały dzień gdyby nie zaczęło się ściemniać.
-Dei może wracajmy już ?
-Hmm.. No dobra, ale jak obiecasz, że to jeszcze kiedyś powtórzymy.
-Kiedy tylko będziesz chciał ale teraz wracajmy już – powiedziałem uśmiechając się do niego. Odwzajemnił uśmiech i pokiwał główką.
-Amm.. Itachi a którędy to? – zadał pytanie, na któro znów nie potrafiłem odpowiedzieć.
-Eee.. Tam ! Albo nie tam..Yyy albo..
-Itachi ?
-Co ?
-Zgubiliśmy się prawda?
-Yyy jeśli to, że nie wiem którędy mamy wrócić do hotelu można nazwać zgubieniem się to tak..- Zaczął się śmiać, a ja poważnie zacząłem się zastanawiać jak mamy wrócić do domu.
-Zimno mi..- powiedział oplatając się rękami. Od razu zdjąłem koszulkę, którą miałem na sobie i podałem mu. W sumie to mu się nie dziwię. Zrobiło się teraz dość chłodno, a on był w samych kąpielówkach.
-Ale nie mogę tego wziąć.
-A to niby dlaczego?- zapytałem unosząc jedną brew wyżej.
-No bo w tedy tobie będzie zimno- oo jaki on słodki..
-Poradzę sobie, no weź.
-Ale na pewno?- zapytał by się upewnić.
-Tak, na pewno- powiedziałem uśmiechając się do niego.
W końcu wziął.
-Dziękuję- szepnął zmysłowo i pocałował mnie szybko w policzek.
Czy ja śnię ? Ja jestem w niebie tak ? Niee ? To niby jakim cudem właśnie przed chwilą pocałował mnie anioł skoro nie jestem w niebie co? Zarumieniłem się delikatnie, odruchowo dotykając ręką policzka, w który mnie pocałował.
-Jaa..jaa..ja przepraszam..- co ?za co on mnie niby przeprasza?
-Nic się nie stało. No ubierz to w końcu bo się przeziębisz- uśmiechnął się
do mnie, zakładając moją koszulkę. Mało co nie wybuchnąłem śmiechem. Moja
koszulka zwisała z niego jakby był ubrany w worek. Nie tyle, że była na niego
za duża to jeszcze za szeroka. On też to zauważył i zaczął się śmiać. Wyglądał
teraz przesłodko.
- No dobra to co robimy teraz?- zapytałem.
-No chyba nie mamy innego wyjścia jak tutaj zostać- miał rację. Bo co innego mieliśmy zrobić.
-Rozpalimy ognisko?– zapytałem po chwili.
-Dobra !- odpowiedział z entuzjazmem. Poszliśmy szukać jakiś patyków. Gdy już je znaleźliśmy ustawiliśmy je w mały stosik. Dei usiadł obok mnie, a ja zacząłem pocierać kamieniem o kamień. Nie wiem czy to coś da ale tak robią na filmach. Byłem kiedyś z Peinem na obozie harcerskim, ale mało co z tego pamiętam.
Jest ! Udało się.
Siedzieliśmy obok siebie grzejąc się przy ognisku. Patrzyliśmy na zachód słońca, który był dziś wyjątkowo ładny. A może tylko mi się tak wydawało. Może ten zachód wygląda tak codziennie ? Może. Ale na pewno nie codziennie można go podziwiać z blond ślicznotką przy boku. Nagle Dei oparł swoją główkę na moim ramieniu.
Było wręcz cudownie. Morzę, plaża, zachód słońca i tylko on i ja.
-Ładnie tu prawda?- zapytał szeptem.
-Tak, bardzo.
-Wiesz cieszę się, że się z tobą zgubiłem- powiedział ,a mi zrobiło się nagle jakoś gorąco w środku.
- A wiesz, że ja też- powiedziałem uśmiechając się do niego, a on naglę wtulił się we mnie ciasno. Boże co za cudowny dzień !
Objąłem go delikatnie przysuwając do siebie.
-Dobranoc- szepnął zmysłowo.
-Dobranoc Dei- jaa.. Jezu jakim ja jestem szczęściarzem. Czy to jest możliwe? Czy to zwykły sen? Jeśli tak to mnie nie budźcie.
Chcę trwać w tej chwili jak najdłużej. Teraz liczył się tylko on i ja.
Nikt więcej. Wiem, że jutro wszystko będzie po staremu. Wiem też, że jutro będzie on, będę ja ale dzisiaj jesteśmy my.
- No dobra to co robimy teraz?- zapytałem.
-No chyba nie mamy innego wyjścia jak tutaj zostać- miał rację. Bo co innego mieliśmy zrobić.
-Rozpalimy ognisko?– zapytałem po chwili.
-Dobra !- odpowiedział z entuzjazmem. Poszliśmy szukać jakiś patyków. Gdy już je znaleźliśmy ustawiliśmy je w mały stosik. Dei usiadł obok mnie, a ja zacząłem pocierać kamieniem o kamień. Nie wiem czy to coś da ale tak robią na filmach. Byłem kiedyś z Peinem na obozie harcerskim, ale mało co z tego pamiętam.
Jest ! Udało się.
Siedzieliśmy obok siebie grzejąc się przy ognisku. Patrzyliśmy na zachód słońca, który był dziś wyjątkowo ładny. A może tylko mi się tak wydawało. Może ten zachód wygląda tak codziennie ? Może. Ale na pewno nie codziennie można go podziwiać z blond ślicznotką przy boku. Nagle Dei oparł swoją główkę na moim ramieniu.
Było wręcz cudownie. Morzę, plaża, zachód słońca i tylko on i ja.
-Ładnie tu prawda?- zapytał szeptem.
-Tak, bardzo.
-Wiesz cieszę się, że się z tobą zgubiłem- powiedział ,a mi zrobiło się nagle jakoś gorąco w środku.
- A wiesz, że ja też- powiedziałem uśmiechając się do niego, a on naglę wtulił się we mnie ciasno. Boże co za cudowny dzień !
Objąłem go delikatnie przysuwając do siebie.
-Dobranoc- szepnął zmysłowo.
-Dobranoc Dei- jaa.. Jezu jakim ja jestem szczęściarzem. Czy to jest możliwe? Czy to zwykły sen? Jeśli tak to mnie nie budźcie.
Chcę trwać w tej chwili jak najdłużej. Teraz liczył się tylko on i ja.
Nikt więcej. Wiem, że jutro wszystko będzie po staremu. Wiem też, że jutro będzie on, będę ja ale dzisiaj jesteśmy my.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz